Strona główna ->
Roboty
Technologia wodorowa



Roboty z ludzką twarząData: 2006-11-04

Czy roboty marzą o elektrycznych owcach? - dociekał pisarz science fiction Philip K. Dick. Na razie mają coraz bardziej ludzki kształt i duszę, przynajmniej w Japonii - opowiadają światowej sławy specjaliści od robotyki.



Rozmowa Tomasza Ulanowskiego z profesorami: Atsuo Takanishim i Oussama Khatibem - dla Gazeta.pl
Tomasz Ulanowski: Po co nam roboty człekokształtne?



Prof. Atsuo Takanishi: W Japonii mamy dużo osób starszych, wymagających ciągłej opieki i pomocy. One takich robotów potrzebują. Te maszyny muszą być podobne do nas, żeby "wpasowały się" w naszą przestrzeń. W jaki sposób wejdą po schodach bez nóg?



Poza tym roboty człekokształtne służą nam jako modele człowieka. Łatwiej np. studiować ludzką motorykę na maszynie, niż zatrudniać do takich badań ochotników. Pozbywamy się całej masy ograniczeń, np. wynikających z praw człowieka, co jest bardzo wygodne.



Prof. Oussama Khatib: Robot nie wpadnie w histerię, kiedy zostanie poddany wyjątkowo ciężkim testom, np. będzie musiał śpiewać przez godzinę. A mówiąc poważnie - ludzie wyszli z jaskiń, bo zaczęli konstruować narzędzia. Robot to nic innego jak narzędzie w ludzkich rękach. Skomplikowane, ale jednak narzędzie. Konstruując robota człekokształtnego, wnikamy w istotę mechanizmów naszego funkcjonowania i lepiej je poznajemy.



Ludzie od zawsze marzyli, by stworzyć coś na swoje podobieństwo, choćby ułomną kopię człowieka. Czytamy o tym w mitologii - np. Jazon siejący smocze zęby, z których wyrastają wojownicy. Pod koniec XV w. Leonardo da Vinci zaprojektował mechanicznego rycerza, a na początku XVIII w. francuski wynalazca Jacques de Vaucanson zbudował automatycznego flecistę.



Wynalezienie silnika elektrycznego pozwoliło wprawić "sztucznego człowieka" w ruch. Z kolei dzięki komputerom zapanowaliśmy nad tym ruchem. Dziś konstruujemy już tak skomplikowane maszyny jak np. robota kobietę Wabian, którą stworzył zespół prof. Takanishiego. Z pewnością potrzeby starzejącego się społeczeństwa nie były głównym powodem jej "narodzin". To tylko wymówka.



Dlaczego Wabian przypomina kobietę?



Prof. Takanishi: Errr... (profesor śmieje się). W Japonii większość naukowców zajmujących się robotyką to mężczyźni. Niestety.



Czy sztuczni ludzie zastąpią w pracy tych prawdziwych?



Prof. Khatib: Moim zdaniem będą pracowali obok nas. Robot chirurgiczny nie zastąpi lekarza na sali operacyjnej. Będzie mu pomagał.



Czy jednak musi mieć ludzką twarz?



Prof. Takanishi: Są w Japonii naukowcy, którzy starają się dać robotom jak najbardziej ludzkie rysy - np. pełną mimikę, która pozwoli wyrazić emocje. Japończykom to nie przeszkadza. Czy pan wie, że w naszej kulturze każdy przedmiot może mieć duszę? Nawet kamień w polu. Czasem jednak wystarczy, by twarz robota tylko symbolicznie przypominała ludzką, miała tylko zaznaczone trzy punkty w miejscach oczu i ust. Maszyna z doskonałą ludzką twarzą dla niektórych może stać się zgubna - powodować uzależnienie, uczucia...



Prof. Khatib: Jeśli chcemy porozumiewać się i współpracować z robotami, to powinniśmy walczyć z uprzedzeniami, np. tymi, które pokazuje historia o dr. Frankensteinie. Ktoś się musi do kogoś upodobnić. Chyba nie my do nich?



Na ile ludzkie są już dzisiejsze roboty?



Prof. Khatib: Są dużo mniej rozgarnięte niż dzieci. Dopiero co nauczyliśmy je poruszać się jak człowiek. Budowa takiego robota to ogromne wyzwanie. Trudno jest w ludzkim kształcie upchnąć wszystkie konieczne urządzenia mechaniczne, czujniki i komputery. Ale rozwiązywanie tych problemów stymuluje potężny postęp techniczny. Pracy wciąż przed nami mnóstwo. Jeśli roboty mają być bardziej "ludzkie", musimy im dać lepsze zmysły, umiejętności porozumiewania się, a także reagowania na niespodziewane sytuacje.



Specjaliści od robotów postawili sobie cel: kiedy za 50 lat staną naprzeciwko siebie dwie drużyny piłkarskie - ludzka i złożona z robotów - to maszyny mają wygrać.



Czy roboty staną się kiedyś inteligentne?



Prof. Khatib: Na razie praca nad sztuczną inteligencją toczy się w kwarcowej pamięci komputerów. Robotyka, szczególnie ta zajmująca się maszynami człekokształtnymi, rozwija się oddzielnie. Jeśli mamy jednak osiągnąć sukces, te dwie dziedziny muszą się zjednoczyć.



Prof. Takanishi: W Japonii pracuje obecnie kilka grup łączących robotykę z pracami nad sztuczną inteligencją. Punktem wspólnym jest tu właśnie robot człekokształtny.



A jeśli roboty staną się tak inteligentne, że nie będą już chciały za nas pracować?



Prof. Khatib: Problem nie leży w robotach. Problemem jest nasze uzależnienie od technologii. Awaria internetu sparaliżowałaby świat. Podobnie brak prądu. Prawdę powiedziawszy, uwielbiam momenty, kiedy pada sieć komputerowa na mojej uczelni. Wszyscy nagle wychodzą ze swoich klatek i zaczynają rozmawiać. Pracować się przecież nie da. Doskonale widać wtedy, że bez maszyn ani rusz.



Prof. Takanishi: Wszystko wokół nas coraz bardziej się robotyzuje. Samolot, którym wrócę z Warszawy do Tokio, to przecież po prostu ogromny robot. Oddajemy maszynom coraz więcej odpowiedzialności.



Czy zatem roboty mogą się kiedyś zbuntować i nam zagrozić?



Prof. Khatib: Moim zdaniem nigdy nie będą zdolne do własnych przemyśleń czy marzeń. Nie sądzę, by mogły stać się groźne. Zawsze możemy nacisnąć guzik i je wyłączyć. Szczerze mówiąc, powinniśmy raczej obawiać się ludzi, którzy z maszyn robią zły użytek.

Źródło: Gazeta.pl
Za: www.asimo.pl



Login

Hasło



Zarejestruj się!